AKU-KILLER – test, który miał zabić akumulator

AKU-KILLER powstał z dość prostego założenia: sprawdzić, jak długo akumulator rozruchowy jest w stanie wytrzymać wielokrotne, bardzo duże obciążenia.

Początkowo pomysł wyglądał na prosty – skoro normalna eksploatacja samochodowego akumulatora prowadzi z czasem do jego zużycia, można przecież ten proces przyspieszyć. Zamiast czekać miesiącami czy latami, wystarczy wielokrotnie go obciążać, ładować i ponownie obciążać – najlepiej w podwyższonej temperaturze.

Tak powstała pierwsza wersja AKU-KILLERA.

Nazwa nie była przypadkowa. Urządzenie miało po prostu zamęczyć akumulator aż do jego śmierci.

Szybko okazało się jednak, że akumulatory rozruchowe są znacznie bardziej odporne, niż można było przypuszczać. Jeden z mocno zużytych akumulatorów przetrwał około 1600 cykli i nadal pozostawał zdolny do pracy. Sam eksperyment zaczął więc trwać znacznie dłużej, niż zakładałem, a dodatkowo ogromna ilość energii była zużywana na kolejne doładowania.

To doprowadziło do kolejnego pytania: czy da się wymusić na akumulatorze stały deficyt energetyczny i w ten sposób przyspieszyć jego degradację?

Okazało się, że również tutaj rzeczywistość była bardziej skomplikowana od prostego modelu, bo doszedłem do wniosku że wcale nie tak łatwo „zagłodzić” akumulator

Kolejne wersje urządzenia stopniowo zmieniały więc nie tylko konstrukcję, ale przede wszystkim samą ideę testu. Zamiast próbować za wszelką cenę doprowadzić akumulator do śmierci, zacząłem obserwować, jak zmienia się jego zachowanie podczas wielokrotnych, wysokoprądowych obciążeń.

I właśnie wtedy powstał AKU-KILLER w formie, w jakiej funkcjonuje obecnie.

Nie jest on klasycznym testerem pojemności ani urządzeniem do pomiaru prądu rozruchowego. Jego zadaniem jest rejestracja zmian parametrów akumulatora pod wpływem powtarzających się dużych obciążeń – od pierwszego cyklu aż do momentu, w którym akumulator nie jest już w stanie utrzymać wymaganego napięcia.

Podczas każdego cyklu rejestrowane są między innymi napięcie przed obciążeniem, minimalne napięcie pod obciążeniem, prąd, rezystancja dynamiczna oraz napięcie powrotu po zakończeniu obciążenia. Dzięki temu można obserwować nie tylko liczbę wykonanych cykli, ale przede wszystkim zmiany zachodzące w akumulatorze w trakcie całego testu.

Historia AKU-KILLERA jest więc w pewnym sensie historią zmiany pytania.

Z początkowego:

„Ile cykli potrzeba, żeby zabić akumulator?”

powstało znacznie ciekawsze:

„Jak długo akumulator wytrzyma, kiedy wielokrotnie zmuszamy go do pracy pod bardzo dużym obciążeniem?”

I właśnie na to pytanie próbuje odpowiedzieć AKU-KILLER.

V1 – „zamęczyć akumulator aż padnie”

Pierwsza wersja AKU-KILLERA była bardzo prosta. Nie chodziło jeszcze o dokładne pomiary ani analizę zachowania akumulatora. Celem było coś znacznie bardziej bezpośredniego:

męczyć akumulator tak długo, aż przestanie działać.

Pomysł wydawał się logiczny. Akumulator rozruchowy podczas eksploatacji jest wielokrotnie rozładowywany i ładowany, a dodatkowo pracuje w zmiennych temperaturach i jest okresowo obciążany dużymi prądami. Skoro więc normalna eksploatacja prowadzi do jego zużycia, można spróbować ten proces przyspieszyć.

Pierwszy KILLER wykonywał więc automatycznie kolejne cykle:

obciążenie → ładowanie → obciążenie → ładowanie.

Do tego dochodziła podwyższona temperatura, która miała dodatkowo przyspieszyć proces starzenia.

Sterowanie było stosunkowo proste. Arduino kontrolowało kolejne etapy cyklu, a napięcie akumulatora było mierzone za pomocą wejścia ADC i dzielnika napięcia. Urządzenie mogło pracować praktycznie bez nadzoru, wykonując kolejne cykle przez wiele godzin i dni.

Założenie było takie, że po odpowiednio dużej liczbie powtórzeń akumulator zacznie szybko tracić swoje właściwości, aż w końcu nie będzie już w stanie przejść kolejnego cyklu.

Akumulator nie chciał umrzeć !

I tutaj pojawiła się pierwsza niespodzianka.

Zamiast szybkiej degradacji uzyskałem coś zupełnie innego.

Jeden z mocno zużytych akumulatorów przeszedł około 1600 cykli i nadal nie zaobserwowałem żadnych oznak zużycia.

Był to moment, w którym pierwotne założenie projektu zaczęło się sypać, bo okazało się, że samo wielokrotne obciążanie akumulatora nie musi prowadzić do szybkiego zakończenia jego życia. Jeżeli po każdym cyklu dostarczę mu wystarczającą ilość energii, akumulator jest w stanie przez bardzo długi czas kompensować skutki kolejnych obciążeń.

W praktyce pierwszy KILLER bardziej utrzymywał akumulator przy życiu, niż go zabijał.

Każdy cykl oznaczał bowiem nie tylko pobranie energii, ale również jej ponowne dostarczenie podczas ładowania. Przy tysiącach cykli bilans energetyczny pozostawał wystarczająco korzystny, aby akumulator nadal mógł funkcjonować.

Eksperyment miał jeszcze jedną wadę – był bardzo energochłonny i bardzo długi.

Jeżeli akumulator po każdym obciążeniu był ponownie ładowany do odpowiedniego poziomu (a takie było jedno z głównych założeń), ogromna część energii pobranej podczas testu musiała zostać później dostarczona z powrotem, przy kilku czy kilkunastu cyklach nie miało to większego znaczenia, ale przy setkach i tysiącach cykli zaczęło mieć znaczenie zasadnicze.

Pojawiło się więc pytanie:

Co stanie się, jeśli spróbuję „zagłodzić” akumulator?

To pytanie doprowadziło do powstania drugiej wersji KILLERA.

IMG 20260205

V2 – próba wymuszenia deficytu energetycznego

Wynik pierwszej wersji KILLERA pokazał, że samo powtarzanie cyklu obciążenie → ładowanie nie prowadziło do szybkiego zniszczenia akumulatora.

Trzeba było więc zmienić podejście. Skoro podczas każdego cyklu część energii jest pobierana z akumulatora, a następnie uzupełniana podczas ładowania, logicznym rozwiązaniem wydawało się ograniczenie ilości energii oddawanej akumulatorowi.

Założenie było proste – pobiorę więcej energii, niż później dostarczam – akumulator powinien więc z każdym kolejnym cyklem tracić część zgromadzonej energii, a jego stan powinien stopniowo się pogarszać – tym razem również rzeczywistość okazała się ciekawsza od założeń.

Akumulator znalazł własny punkt równowagi

Wraz ze spadkiem napięcia akumulatora obserwowałem wzrost prądu ładowania. Oznaczało to, że im bardziej próbowałem ograniczyć stan naładowania akumulatora, tym większy prąd był on w stanie przyjąć podczas ładowania. W efekcie część zakładanego deficytu energetycznego była automatycznie kompensowana.

Zamiast prostego procesu – coraz mniej energii → coraz niższe napięcie → coraz większa degradacja otrzymałem coś znacznie bardziej skomplikowanego.

Akumulator stopniowo znajdował nowy punkt równowagi. Nawet po obniżeniu napięcia ładowania układ potrafił się ustabilizować i przez długi czas kontynuować pracę.

To było bardzo ciekawe doświadczenie.

Okazało się, że utrzymywanie akumulatora w kontrolowanym, stałym deficycie energetycznym jest znacznie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Akumulator nie jest przecież prostym magazynem energii, z którego można bezkarnie odejmować określoną ilość energii przy każdym cyklu. Na jego zachowanie wpływa między innymi napięcie, prąd ładowania, stan naładowania, temperatura oraz procesy elektrochemiczne zachodzące wewnątrz ogniw.

Drugi problem

V2 pokazał więc coś jeszcze – próba przyspieszenia śmierci akumulatora poprzez kontrolowanie bilansu energetycznego nadal prowadziła do długotrwałego eksperymentu. Co więcej, coraz trudniej było jednoznacznie powiedzieć, co właściwie obserwuję:

  • Czy zmiana napięcia wynika z rzeczywistej degradacji akumulatora?
  • Czy tylko ze zmniejszenia jego stanu naładowania?
  • Czy zmieniła się jego rezystancja wewnętrzna?
  • A może akumulator po prostu pracuje w innym punkcie równowagi?

Zamiast odpowiedzi na pytanie:

„Kiedy akumulator umrze?”

pojawiły się znacznie ciekawsze pytania:

„Jak zmienia się akumulator podczas kolejnych obciążeń?”

oraz:

„Czy można obserwować tę zmianę na podstawie jego zachowania pod dużym prądem?”

To był moment, w którym zaczęła zmieniać się sama idea KILLERA.

Nie chodziło już o to, żeby za wszelką cenę doprowadzić akumulator do końca życia.

Zaczęło chodzić o obserwowanie procesu jego degradacji.

I właśnie ta zmiana podejścia doprowadziła do powstania V3.

IMG 20260211

V3 – całkowita zmiana filozofii

V2 pokazała, że próba kontrolowania bilansu energetycznego nie prowadzi wcale do prostego i przewidywalnego zużywania akumulatora. Trzeba było więc zrobić coś, co z perspektywy wcześniejszych wersji mogło wydawać się krokiem wstecz.

Zrezygnować z ładowania.

Od tej pory KILLER nie miał już za zadanie utrzymywać akumulatora w określonym stanie ani doprowadzić go do śmierci poprzez kontrolowany deficyt energetyczny. Zostało tylko to, co było najważniejsze z punktu widzenia pierwotnego eksperymentu:

  • duże obciążenie i obserwacja zachowania akumulatora.

Nowa zasada działania

Każdy cykl składał się z powtarzających się obciążeń, pomiędzy którymi akumulator miał czas na odpoczynek. Schemat stał się znacznie prostszy:

  • obciążenie → odpoczynek → obciążenie → odpoczynek → …

Nie było już próby przywracania akumulatora do pełnego naładowania po każdym cyklu. Dzięki temu każdy kolejny cykl był wykonywany na akumulatorze znajdującym się w rzeczywistym stanie, jaki wynikał z poprzednich obciążeń. I właśnie to zmieniło charakter całego eksperymentu.

Nie „kiedy umrze”, ale „jak się zmienia”

W poprzednich wersjach najważniejszym parametrem była właściwie liczba wykonanych cykli – w V3 zaczęło być ważne to, co dzieje się podczas każdego z nich.

Podczas dużego obciążenia akumulator może zachowywać się zupełnie inaczej niż podczas pomiaru napięcia spoczynkowego. Pojawia się gwałtowny spadek napięcia, a po zakończeniu obciążenia napięcie zaczyna wracać.

To właśnie te zmiany zaczęły być interesujące.

Można było obserwować:

  • jak nisko spada napięcie podczas obciążenia,
  • jak szybko i do jakiego poziomu wraca po jego zakończeniu,
  • jak zmienia się zachowanie wraz z kolejnymi cyklami,
  • czy akumulator zaczyna coraz mocniej „siadać” pod obciążeniem,
  • oraz czy zmiany pojawiają się stopniowo, czy następuje nagłe pogorszenie.

W ten sposób liczba cykli przestała być głównym wynikiem testu.

Narodził się właściwy AKU-KILLER

Właśnie tutaj projekt przeszedł największą zmianę.

Pierwsza wersja miała zabić akumulator.

Druga próbowała wymusić jego stopniowe rozładowywanie.

Trzecia zaczęła natomiast obserwować jego zachowanie.

To pozornie niewielka zmiana, ale w praktyce całkowicie zmieniła sens urządzenia. KILLER przestał być jedynie automatem wykonującym kolejne cykle. Stał się narzędziem, które pozwalało obserwować, jak akumulator reaguje na wielokrotne, powtarzalne obciążenia. Pojawiły się też pierwsze parametry, które później stały się podstawą obecnej metodyki:

Vmin, Vrec, Vpre oraz ich zmiany w czasie.

A wraz z nimi pojawiło się kolejne pytanie:

Czy da się te zmiany dokładnie zmierzyć i zapisać, zamiast tylko obserwować je na mierniku?

To pytanie doprowadziło do powstania V4.

IMG 20260623 161730(1)

V4 – z automatu w system pomiarowy

V3 zmieniła przede wszystkim cel eksperymentu. KILLER przestał być urządzeniem, którego najważniejszym zadaniem było doprowadzenie akumulatora do końca życia. Zaczął być narzędziem do obserwowania jego zachowania.

To naturalnie doprowadziło do kolejnego problemu – samo obserwowanie napięcia przestało mi wystarczać, jeżeli podczas każdego cyklu chciałem wiedzieć, co rzeczywiście dzieje się z akumulatorem, potrzebowałem znacznie większej ilości informacji.

Pojawił się pomiar prądu

Kolejnym ważnym krokiem było zastosowanie pomiaru prądu z wykorzystaniem INA. Od tego momentu można było już nie tylko sprawdzić, jak bardzo spada napięcie, ale również określić, przy jakim prądzie ten spadek występuje.

Na podstawie napięcia i prądu można było określić między innymi rezystancję dynamiczną akumulatora. Każdy kolejny cykl dostarczał więc kolejnego punktu pomiarowego, a nie tylko informacji „test trwa” albo „test zakończony”.

Zaczęło być możliwe obserwowanie, jak rezystancja dynamiczna zmienia się wraz z kolejnymi obciążeniami.

Coraz więcej danych

Wraz z rozwojem KILLERA rosła również ilość rejestrowanych informacji.

Do podstawowego napięcia dołączyły:

  • prąd obciążenia,
  • minimalne napięcie podczas obciążenia,
  • napięcie po zakończeniu obciążenia,
  • rezystancja dynamiczna,
  • ilość pobranego ładunku,
  • średni prąd,
  • liczba wykonanych cykli,
  • oraz kolejne parametry wyliczane na podstawie pomiarów.

Wszystkie parametry były zapisywane na karcie SD, dzięki czemu później mogłem przeprowadzić dogłębną analizę i wizualizację danych na wykresie.

I właśnie to było kolejnym przełomem.

Im dokładniejszy pomiar, tym więcej problemów

Rozbudowa KILLERA nie oznaczała jednak, że wszystko nagle zaczęło działać idealnie.

Wręcz przeciwnie.

Pojawiły się problemy typowe dla urządzeń, które próbują jednocześnie sterować dużymi prądami i wykonywać precyzyjne pomiary. Zakłócenia generowane przez układ obciążenia zaczęły wpływać na pomiary. Znaczenie miało prowadzenie mas, sposób podłączenia przewodów, praca przetworników ADC oraz odpowiednie filtrowanie sygnałów.

Każda próba zwiększenia dokładności pomiaru ujawniało kolejne problemy, których w prostym automacie V1 praktycznie nie było widać.

Była to jednak cenna część rozwoju projektu. KILLER przestawał być urządzeniem, które tylko wykonuje eksperyment – zaczynał być urządzeniem, które musi również wiarygodnie zmierzyć jego przebieg.

Od pojedynczego wyniku do całego przebiegu

W tym momencie zmieniło się również podejście do wyników.

Nie interesowało mnie już wyłącznie:

„Ile cykli wytrzymał akumulator?”

Znacznie więcej informacji można było uzyskać z obserwacji całego przebiegu.

V4 stał się platformą pomiarową

W ten sposób KILLER przeszedł kolejną przemianę.

Nie był już tylko:

automatem do wykonywania cykli.

Stał się:

platformą do rejestrowania i analizy zachowania akumulatora pod dużym obciążeniem.

Kolejne wersje programu i elektroniki rozwijały przede wszystkim właśnie ten kierunek – większą ilość danych, dokładniejsze pomiary i możliwość późniejszej analizy całego testu.

A to doprowadziło ostatecznie do obecnej wersji urządzenia – AKU-KILLER V4.5.

W niej najważniejszy nie jest już sam fakt, że akumulator wykonuje kolejne cykle.

Najważniejsze jest to, co dzieje się z jego parametrami podczas tych cykli.

Jak działa AKU-KILLER V4.5?

Sam KILLER nie jest jednak klasycznym elektronicznym obciążeniem, które płynnie reguluje prąd.

Prąd obciążenia ustawiam ręcznie na opornicy TBP500. W przypadku standardowego testu jest to wartość odpowiadająca około 4C względem deklarowanej pojemności badanego akumulatora.

Rolą KILLERA jest natomiast automatyczne sterowanie całym przebiegiem testu, wykonywanie pomiarów oraz zapis wyników.

Jak wygląda stanowisko?

Sercem układu jest sterownik oparty na Arduino Mega, wyposażony między innymi w pomiar prądu INA226, pomiar temperatury DS18B20, kartę SD oraz wyświetlacz LCD. Do akumulatora podłączona jest opornica węglowa TBP500, która odpowiada za właściwe obciążenie.

Sterowanie dużym prądem odbywa się za pomocą dwóch dużych styczników o obciążalności 500 A. Jeden z nich pełni funkcję głównego stycznika bezpieczeństwa, natomiast drugi załącza obciążenie TBP500.

Dzięki takiemu rozwiązaniu elektronika sterująca nie musi bezpośrednio przełączać prądu płynącego przez opornicę.

Jeden pełny cykl testowy

W obecnej wersji pojedynczy cykl jest bardzo prosty:

170 s postoju → 5 s obciążenia → 5 s recovery → zapis danych → kolejny cykl

I właśnie ta prostota jest tutaj zaletą.

Po każdym cyklu akumulator otrzymuje dokładnie taki sam okres odpoczynku i jest ponownie obciążany przez taki sam czas. Dzięki temu kolejne cykle można ze sobą porównywać.

1. Postój – 170 sekund

Po zakończeniu poprzedniego cyklu obciążenia, akumulator pozostaje przez 170 sekund bez obciążenia. W tym czasie KILLER obserwuje między innymi jego napięcie oraz temperaturę. Tuż przed rozpoczęciem kolejnego obciążenia zapamiętywane jest napięcie akumulatora:

  • Vpre

Jest to napięcie odniesienia dla danego cyklu. Dzięki temu późniejsza analiza nie opiera się wyłącznie na samym napięciu minimalnym. Można sprawdzić, o ile napięcie akumulatora spadło w stosunku do stanu przed obciążeniem.

2. Obciążenie – 5 sekund

Po zakończeniu postoju KILLER załącza stycznik TBP500. W tym czasie KILLER mierzy prąd za pomocą INA226 oraz cały czas obserwuje napięcie akumulatora. Najważniejszym parametrem tego etapu jest:

  • Vmin – minimalne napięcie podczas obciążenia.

Program nie wykorzystuje jednak pojedynczego przypadkowego odczytu. Minimalne napięcie jest wyszukiwane w końcowym fragmencie pięciosekundowego obciążenia – w ostatnich 400 ms. Dzięki temu wynik jest bardziej powtarzalny i mniej podatny na chwilowe zakłócenia.

Z Vpre i Vmin wyliczana jest również różnica napięcia:

  • ΔV = Vpre − Vmin

A ponieważ w tym samym czasie mierzony jest prąd, można obliczyć rezystancję dynamiczną:

  • Rdyn = ΔV / Iavg

W ten sposób każdy cykl dostarcza nie tylko informacji o tym, jak nisko „usiadł” akumulator, ale również o tym, jak zachowuje się jego napięcie w stosunku do płynącego prądu.

Prąd nie jest w KILLERZE wartością zadaną programowo – 4C ustawiam ręcznie na opornicy TBP500,  ponieważ jest to obciążenie rezystancyjne, prąd nie jest utrzymywany na stałym poziomie – zmienia się wraz z napięciem akumulatora.

Na podstawie zmierzonego prądu program wyznacza średni prąd Iavg, chwilową wartość obciążenia Cinst, ilość pobranego ładunku AhUsed oraz pozostałe parametry wykorzystywane w dalszej analizie.

3. Recovery – 5 sekund

Po pięciu sekundach obciążenie zostaje odłączone. Akumulator przechodzi w fazę recovery, która trwa kolejne 5 sekund. Po około 3 sekundach od odłączenia obciążenia KILLER wykonuje pomiar:

  • Vrec – napięcie powrotu.

To kolejny bardzo ciekawy parametr. Dwa akumulatory mogą podczas obciążenia osiągnąć podobne Vmin, ale po odłączeniu obciążenia zachowywać się zupełnie inaczej.

Dodatkowo pomiar Vrec pełni funkcję zabezpieczenia przed pozostaniem załączonego stycznika TBP500. Po odłączeniu obciążenia napięcie powinno wzrosnąć powyżej wartości Vmin. Jeżeli tak się nie stanie i Vrec < Vmin, KILLER uznaje, że obciążenie nadal pozostaje podłączone, i odłącza główny stycznik bezpieczeństwa.

5. Zapis danych

Po zakończeniu recovery wyniki całego cyklu są zapisywane na kartę SD. Dla każdego cyklu zapisywane są między innymi:

  • numer cyklu,
  • deklarowana pojemność akumulatora (ustawiona przed rozpoczęciem testu)
  • całkowita ilość pobranego ładunku,
  • Vpre,
  • Vmin,
  • Vmin po korekcji temperaturowej,
  • Vrec,
  • ΔV,
  • Iavg,
  • Cinst,
  • Ctotal,
  • Rdyn,
  • Ah pobrane w cyklu,
  • temperatura,
  • SOH,
  • SOC,
  • czas pracy,
  • informacja o wystąpieniu pauzy temperaturowej.

W efekcie pojedynczy test nie kończy się jednym wynikiem.

Powstaje cała seria danych, którą można później analizować i przedstawiać na wykresach.

Kiedy KILLER kończy test?

Test nie trwa określonej z góry liczby cykli. Jego zakończenie następuje wtedy, gdy podczas obciążenia napięcie akumulatora spadnie do 9 V.

Próg 9 V dotyczy napięcia zmierzonego podczas obciążenia. Nie jest to więc napięcie spoczynkowe, przy którym akumulator uznajemy za rozładowany.

To jest bardzo ważne, ponieważ pozwala porównywać nie tylko liczbę wykonanych cykli, ale również obserwować drogę, jaką akumulator przebył od pierwszego obciążenia do zakończenia testu.

Program posiada również szereg zabezpieczeń. Kontrolowana jest między innymi temperatura, napięcie akumulatora oraz poprawność działania układu obciążenia.

Jeżeli temperatura przekroczy określony poziom, test może zostać wstrzymany. Jeżeli pojawi się nadmierne napięcie, zbyt niskie napięcie w stanie postoju lub inne nieprawidłowości, KILLER odłącza obciążenie i przechodzi w stan awaryjny.

Podsumowanie

AKU-KILLER powstał z bardzo prostego pomysłu – sprawdzić, jak długo akumulator wytrzyma wielokrotne katowanie.

Po drodze okazało się jednak, że odpowiedź na to pytanie wcale nie jest najciekawszą rzeczą, jaką można uzyskać z takiego eksperymentu.

Kolejne wersje urządzenia pozwoliły ten proces coraz dokładniej rejestrować. Napięcie, prąd, minimalne napięcie podczas obciążenia, napięcie powrotu czy rezystancja dynamiczna przestały być pojedynczymi pomiarami. Stały się elementami całego przebiegu, który można analizować od pierwszego do ostatniego cyklu.

I właśnie tutaj pojawia się jedna z największych wartości AKU-KILLERA.

Nie chodzi tylko o wynik pojedynczego akumulatora.

Dane z kolejnych testów można ze sobą porównywać. Wykresy pozwalają zestawiać akumulatory, które na pierwszy rzut oka powinny zachowywać się bardzo podobnie, a w rzeczywistości potrafią reagować na obciążenie zupełnie inaczej.

Różnice widać nie tylko pomiędzy poszczególnymi modelami, ale również pomiędzy różnymi konstrukcjami akumulatorów. Inaczej może wyglądać przebieg napięcia podczas obciążenia, inaczej jego powrót po zakończeniu testu, inaczej zmienia się rezystancja dynamiczna, a jeszcze inaczej zachowuje się akumulator wraz z kolejnymi cyklami.

Dzięki temu można zobaczyć coś, czego nie pokaże sama etykieta na obudowie – dwa akumulatory mogą mieć podobną deklarowaną pojemność, podobny prąd rozruchowy i podobne wymiary, a mimo to ich zachowanie pod dużym obciążeniem może być wyraźnie różne.

I właśnie dlatego AKU-KILLER nie odpowiada wyłącznie na pytanie:

„Czy akumulator ma tyle pojemności, ile podaje producent?”

To jest dopiero początek, znacznie ciekawsze jest pytanie:

„Jak ten akumulator zachowuje się, kiedy naprawdę zmusimy go do ciężkiej pracy?”

AKU-KILLER pozwala obserwować tę różnicę i przedstawiać ją nie tylko w postaci pojedynczej liczby, ale również na wykresach pokazujących cały przebieg testu. Nie zastępuje pomiaru pojemności C20. Nie jest testerem CCA. Nie próbuje również naśladować konkretnego cyklu eksploatacyjnego samochodu.

Jego zadaniem jest coś innego:

w możliwie powtarzalnych warunkach obserwować, jak akumulator zachowuje się podczas wielokrotnych, dużych obciążeń.

To, co zaczęło się jako próba „zabicia” akumulatora, przerodziło się więc w narzędzie badawcze, które pozwala nie tylko sprawdzić, ile energii można z niego uzyskać, ale również zobaczyć jak ta energia jest dostarczana podczas obciążenia, jak akumulator odzyskuje napięcie i jak jego zachowanie zmienia się wraz z kolejnymi cyklami.

A być może właśnie to jest najciekawszym wynikiem całego projektu.

Nie samo to, ile cykli wytrzyma akumulator, ale jak bardzo różnić się mogą akumulatory, które na papierze wyglądają niemal tak samo.

Wyniki testów AKU-KILLERA

AKU-KILLER jest przede wszystkim narzędziem badawczym, dlatego jego możliwości najlepiej pokazują rzeczywiste wyniki przeprowadzonych testów.

Na stronie Wyniki testów znajdziesz wyniki kolejnych akumulatorów badanych za pomocą AKU-KILLERA, wraz z zarejestrowanymi parametrami i wykresami.

Pozwalają one nie tylko porównywać liczbę wykonanych cykli, ale przede wszystkim obserwować, jak różne konstrukcje zachowują się podczas wielokrotnych obciążeń.

[ Zobacz wyniki testów AKU-KILLERA]

Dodaj komentarz